wtorek, 15 lutego 2011

Dzisiaj się trochę pochwalę i poreklamuję.


Tę gazetę zapewne wszyscy znacie:


I to jest właśnie reklama!


W marcowym numerze artykuł "Wizytownik".



A wśród tych przecudownych wizytownikowych arcydzieł z wielu wieków



Znalazła się także i moja praca



I to jest właśnie chwalenie !


Dla mnie fakt, że zdjęcie mojej pracy znalało się w tak poczytnym i popularnym piśmie jest wielkim wyróżnieniem. Przecież wizytowników i ich twórców w różnych galeriach jest mnóstwo.

Oprócz moich znalazły się tu także zdjęcia wizytowników Hanutki, która także ich wiele stworzyła.

Myślę, że wielka w tym także zasługa galerii Artmaginarium dla której obie tworzymy.

Zapraszam wszystkich do lektury i odwiedzenia strony galerii.

I to także była reklama!

 

poniedziałek, 14 lutego 2011

No właśnie? Wśród dekupażystek jedną z najmodniejszych i bardzo popularnych form do ozdabiania jest serce. Zresztą nie tylko u dekupażystek, także u dziewczyn trudniących się innymi formami rękodzieła. Zawsze zastanawiam się dlaczego?

Fakt, serce można zawsze komuś dać w prezencie, zawiesić na ścianie, jako ozdobę, na święta, może być wykorzystane do wielu celów.

Ale ile można zrobić tych serduszek, serc, serduch? Chyba jestem zbyt praktyczna, bo w swoim szaleństwie nie widzę dla siebie zbyt wielu zastosowań dla takiego gadżetu. Owszem, łatwo się je ozdabia i przyjemnie, ale potem powstaje u mnie odwieczny problem: Co dalej? Wsadzić w kąt, oddać, rozdać, sprezentować czy sprzedać?

Dlatego tego typu prace powstają u mnie sporadycznie. Tym razem był to impuls spowodowany przez moje dziecko, które także uwielbia serduszka.....ozdabiać, a potem najlepiej zapomnieć w jakimś kącie.

Oczywiście ozdabiałyśmy razem, ja swoje ona swoje, ale w trakcie jakoś jej się szybko znudziło. Moje za to posłużyło jako tester transferu, po jednej z niedzielnych prezentacji u Asket.

Popróbowałam, pobawiłam się i coś mi tu jeszcze nie gra. Albo preparat nie taki, albo może technika zbyt słabo opanowana. Muszę nad tym popracować. Fakt, że została przetestowana.

Zresztą na tym serduszku odbyło się wiele prób, m.in. brokatowo-reliefowa (której nie bardzo widać), a na odwrocie reliefowo, postarzeniowo, patynowa. Ale tej drugiej strony nie będę tutaj pokazywać.

Serce oczywiście leżało, leżało i ......leży dalej, tylko doczekało się prezentacji w tak tematycznym dniu, czyli w Walentynki.

Co do tego "święta" także mam swoje przemyślenia, ale tym razem zachowam je dla siebie. Może to wiek, a może inne czasy w których się wychowywałam, fakt w tym temacie nie dojdę do porozumienia z pokoleniem mojej córki.

Pomijając formę, uwielbiam motyw tego elfa, co zresztą można zauważyć na blogu.



I żeby nudno nie było......


 

 

piątek, 04 lutego 2011

Moich wytworów ubiegłorocznych to jeszcze nie koniec. Oprócz typowo świątecznych wzorów było też kilka powtórek i uzupełnień kompletów.

Widzę, że etui chyba nie bardzo przypadło wam do gustu, aczkolwiek nie zawsze może być słodko i zbyt twórczo.

Aby wyrównać doznania wizualne wstawiam więc zdjęcia chustecznika z zegarem jakie powstały jeszcze w grudniu.

Chustecznik powstał do kompletu z zegarem, a zegar jako powtórzenie wcześniejszej mojej pracy. Może komuś wyda się to nieco nudne, ale muszę przyznać, że motyw tych róż w połączeniu z serwetką cieszył się dużą popularnością i nijak nie mogłam dokonać w nim zmian. Aczkolwiek nie ukrywam, że mam już nieco dość tego motywu. Różyczki znalazły miejsce w jeszcze jednej mojej pracy, ale jakoś nie mogę jej skończyć.

Tak więc na zakończenie tygodnia prezentuję jeszcze jeden chustecznik





i jeszcze jeden zegar





A od jutra zabieram się za zamówienia od baaaardzo cierpliwych ludzi, bo jakoś długo nie mogłam się za nie zabrać. No ale słowo sie rzekło, więc powstanie kilka przeróbek meblowych i ozdobników ściennych, które mam nadzieję pokażę jeszcze przed świętami.

Moje ambitne plany przewidują też zrobienie kilku jajek, ale czy aura i chęci będą silniejsze niż lenistwo? Zobaczymy...



Chciałabym także odnieść się do ostatniego postu Hanutki poruszającego problem sprzedaży naszych prac. Dawno temu zauważyłam, że sprzedanie wykonanej pracy nie jest łatwe, ale także dotarło do mnie dlaczego. Nie chciałabym nikogo obrazić, ponieważ na początku gdy coś wyjdzie każda z nas popada w zbytni samozachwyt, ale także trzeba zachować nieco samokrytyki. Robiąc coś "dla siebie" dopieszczamy każdy przedmiot, każdy kolor i warstwę lakieru, jednak wiele osób robiąc coś ze świadomością sprzedaży robi pracę na tzw. "odwal się". I to jest główny powód, dlaczego klienci tak traktują nasze wyroby.

Wystarczy wejść do kwiaciarni czy sklepików w których wstawiane są przedmioty ozdabiane dekupażem. Poprostu TRAGEDIA! I tutaj muszę stwierdzić, że nie widziałam w takim miejscu PORZĄDNIE WYKONANEJ PRACY!!!!! Ludzie, jak tak można. Przecież to jest wizytówka autora, twórcy! A jaki jest efekt? Wszystkie to wiemy. Podobnie jest w galeriach internetowych. Po co robić coś na ilość, przecież to jest inwestowanie naszych własnych pieniędzy. Owszem zdjęcia można obrobić, ale co potem? No i cena. Przecież wstawienie byle jakiej pracy za przysłowiowe 5 zł powoduje BRAK SZACUNKU dla prac dopieszczonych, wykończonych, wylakierowanych do bólu.

Spotkałam się z różnymi klientami o różnym podejściu. Ale najbardziej śmieszy fakt, gdy ktoś chce u mnie coś zamówić i myśli że dostanie to w trzy dni. No niestety, jak chce szybko to niech idzie do sklepu i kupi "dekupaż fabryczny" za 5 zł.

Czy o to w tym wszystkim chodzi? Chyba nie do końca. Potrafię zrozumieć osoby, które lubią to robić, lecz ich warsztat powiedzmy nie jest doskonały, ale prace się podobają, nie potrafię zrozumieć osób, które robią badziewie i nie wstydzą się tego, w dodatku próbują to sprzedać.

Myślę też, że wszystkie dekupażystki powinny sobie uświadomić, że tego typu hobby nie jest niestety drogą do super biznesu. Z samego ozdabiania pudełek nie da się wyżyć, a już napewno nie w Polsce. Owszem, można coś sobie dorobić, jeśli ma się klientów, ale aby traktować to jako biznes należy dorzucić do tego jeszcze parę innych elementów jak szkolenia, sprzedaż preparatów, ciągła praca z klientami i dobra promocja.

Samo wstawienie do sklepiku nie wystarcza. No chyba, że robimy to na ilość a nie na jakość, a klient jest totalnym idiotą, bo tylko taki kupi to co sprzedawane jest w wielu miejscach.

Pisząc to nie miałam na myśli żadnych konkretnych osób. Jest to wyłącznie moje subiektywne zdanie, z którym oczywiście możecie się nie zgadzać.

 

wtorek, 01 lutego 2011

No, jak dla mnie jest to nietypowy temat. Jedyny sport jaki mnie pociąga to fitness, choć obecnie kończy się on przejściem pomiędzy pokojem a kuchnią. No w sezonie zimowym jeszcze trochę narty. Co do piłki nożnej to jakoś pomimo prób nie mogę dotrwać do końca pierwszej połowy. Ot tak , sport to dla mnie nie do końca zrozumiały. Kilkunastu gości w krótkich spodenkach ganiających za piłką. Oczywiście popatrzeć sobie na tych gości mogę, pod warunkiem że są przystojni....

Ale żeby nie urazić tych którzy tym sportem "żyją" bo znam takich kilku panów i szanuję ich zainteresowania (oczywiście bez przesady).

Więc mnie laikowi w tej kwestii wpadło takie drobne zamówionko dla kibica FC Barcelony. Oczywiście znaczek przysłala klientka, a ja przeglądnęłam sobie nieco internet, żeby jakiegoś gola w barwach sobie nie strzelić. Szacowni moi znajomi kibice wydali werdykt, że może być.

Dla mnie była to nietypowa praca, aczkolwiek po okresie słodkich kwiatków i brokatów, potraktowałam ją jako odskocznię od typowego deku. A co trening czyni mistrza...:)




Mam nadzieję tylko, że ten kto otrzymał ów prezent też podzielił to zdanie.







Ciekawe czy był to jednorazowy strzał, czy jeszcze kiedyś będę miała okazję zmierzyć się z jakąś drużyna piłkarską?

Tym optymistycznym akcentem rozpoczęłam twórczość w roku 2011.


czwartek, 27 stycznia 2011

Strasznie długo mi zajęło napisanie tego posta, ale jakoś cały czas coś mi wchodziło w paradę. No i nie mogłam się zebrać do obrobienia zdjęć. Ale już w końcu jest!

Taka mała wymianka dekupażowo-robótkowa jaką zorganizowałyśmy sobie z AgnieszkąMD jeszcze przed świętami.

Ja "obrabiam" drewienka, a Agnieszka "obrabia" materiał. Co z tego wyszło sami możecie zobaczyć.

Odemnie wyjechały chusteczniki jako prezenty gwiazdkowe dla rodziny Agnieszki, a od niej ozdoby choinkowe i trochę przydasiów.

Myślę, że wszystkie strony były zadowolone. Zarówno te wymieniające się jak i te obdarowywane.

Chusteczniki, jakie wyszły spod moich rąk wedle wskazówek przyszłej właścicielki.








A tutaj zestaw jaki do mnie dotarł - także według wskazówek przyszłej właścicielki czyli mnie:



Zawieszki z inicjałami moich domowników:



I inne cuda...


Niestety notesika nie zdążyłam dokładnie opstrykać ponieważ został szybko zagospodarowany.



A tutaj więcej zdjęć tego co wytworzyły rączki Agnieszki.

 

No i jak zwykle na początku roku wielka dziura twórcza. To znaczy nie żebym nie miała pomysłów, ale poprostu mi się nie chce. Dobrze, że mam w zanadrzu jeszcze trochę pracek których jeszcze nie pokazywałam, bo z uwagi na moje tempo chyba zabiorę się już za jajka wielkanocne.


 

czwartek, 20 stycznia 2011

Dzisiaj zakończyło się głosowanie na Blog Roku 2010. Chciałabym serdecznie podziękować tym którzy oddali głos na mojego bloga.

Pomimo, że nie znalazł się on w pierwszej dziesiątce, to jednak oddane smsy zasiliły konto dla potrzebujących. Mam nadzieję, że zostaną one dobrze spożytkowane.

 

 

wtorek, 18 stycznia 2011

Tak, mnie też wzięło na ten domek! Tylko oczywiście dopiero go pokazuję. Te domki w tym sezonie zrobiły wielką furrorę. Zresztą czemu się dziwić? Surowe nie wyglądają zbyt atrakcyjnie, ale zdekupażowane...

Naoglądałam się tych zdekupażowanych domków tyle, że sobie także musiałam taki zrobić. No i choć powiem szczerze nie jest jakiś bardzo oryginalny, bo na wielu blogach widziałam je z tym motywem  (pomysł niestety nie jest mój) to jednak ma w sobie coś - nie tylko domek, ale i ten papier (papier ryżowy Decomanii). Chętnie bym jeszcze kilka takich zrobiła, ale u mnie w domu nie ma już miejsca, a chować do skrzyni szkoda.

U mnie bez zawieszki. Ale stojący też jest fajny. 


Wieńce nad drzwiami i oknem, bałwan i choinka są wypukłe. Dach, boki i dół pokryte są "sztucznym śniegiem" czyli pastą fluggera Easy Filler. Sople próbowałam nakombinować z kleju na gorąco. Całość posypana brokatem. Trochę frontu podmalowałam. Uznałabym to za dość prostą, szybką i efektowną zabawę.







Piękny, nie tylko świąteczny ale i zimowy gadżet. Teraz gdy stopniał śnieg z przyjemnością sobie na niego patrzę.

 

piątek, 14 stycznia 2011

A więc doczekaliśmy Nowego Roku! Odpoczęłam trochę po świątecznym rozpasaniu, odkurzyłam swoje kości w górskich klimatach. Nawet załapałam się na prawdziwą zimę ze śniegiem i mrozem. Bo jak tu jechać na narty gdy nie ma śniegu? A ja miałam, to się chyba nazywa szczęściem w naszym klimacie, gdy planuje się taki wyjazd z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

Odpoczęłam także od internetu, cywilizacji i wszelkich robótek. No i jak co roku dopadło mnie noworoczne lenistwo. A tu jeszcze trochę mam do pokazania.

Jak zapewne zauważyliście mój blog bierze udział w konkursie na blog roku. Pomimo iż wiem, że nie mam jakiś większych szans to zgłaszam go. Zawsze jest to jakaś forma zaprezentowania swojej twórczości i jednocześnie wsparcia innych.


Tak więc jeśli podoba Wam się to miejsce, zaglądacie tu od czasu do czasu i nie szkoda Wam 1,23 zł brutto, to zagłosujcie.

Należy wysłać SMS na numer 7122 o treści H00309.

Głosowanie trwa do 20.01.2011 do godz. 12.00

Dochód uzyskany z SMSów zostanie przekazany na cele charytatywne. Zapraszam do przeczytania króciutkiego  artykułu na ten temat.



A teraz trochę klimatów świątecznych. Zawieszki jakie wykonałam jeszcze na warsztatach reliefowych w ubiegłym roku u Asket.






Bombka płaska, oczywiście w klimacie reliefowym...





No i wielkaaaaa bomba, bo jest naprawdę ogromna, z szaleństwem reliefów, postarzeń, spękań. Postanowiłam nie robić wielu bombek, ale za to jedną a konkretną. I chyba się udało...







Niestety, albo dla niektórych stety klimatów świątecznych to jeszcze nie koniec.....

 

piątek, 31 grudnia 2010

 

new

 

Szczęśliwego, dobrego i zdrowego Nowego Roku 2011 życzę wszystkim moim czytelnikom. Niech rok, który dzisiaj przywitamy przyniesie nam wiele radości i spełnienia marzeń, aby był lepszy od tego który odszedł.

Ci którzy dzisiaj balują niech jutro zbyt nie chorują. Ja tym razem obejrzę Nowy Rok z własnego domowego okna. Ale za to w niedzielę będę cieszyć się zimowymi, górskimi krajobrazami.

Życzę Wam także abyście nadal do mnie zaglądali, bo przecież bez Was nie byłoby tego miejsca.

Jeszcze raz

Szczęśliwego Nowego Roku

życzy

Anka

 

czwartek, 30 grudnia 2010

I jeszcze świątecznie, i jeszcze raz lampiony. W tym roku już ostatni!

Więc tylko kilka zdjęć, a reszta ze szczegółami do obejrzenia w prezentacji.

 

 

 

 

 

 

 

 

I muszę stwierdzić, że motywy widoczków zimowych są najpopularniejsze. Poisencje czy kwiaty bożonarodzeniowe nie cieszą się już takim powodzeniem.

W tym roku nie robiłam jakiejś zawrotnej ilości, jedynie pod konkretne zamówienia. Ale i tak moje mieszkanie pieknie wyglądało w wieczór wigilijny, gdy jedynym oświetleniem były lampiony, świece i choinka. Stół wigilijny oświetlała oczywiście świeca w butli z aniołkiem, a opłatek leżał na talerzu z aniołkiem.

Takie gadżety stworzą klimat nawet w najciaśniejszej klitce.

Cierpliwych zapraszam do obejrzenia....

 

 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
Zdjęcia, obrazy, inspiracje
Ciekawe prace - galerie
Decoupage -Tu podglądam i podziwiam
__Forum decupage
Galerie Zdjęć - albumy picasa
Nie tylko decu
Skarbnice - Warto zajrzeć
Tagi

napisz do mnie






Zobacz moje prace:






KuferArt
Art Maginarium







Toplista 
Decoupage
HAND MADE - Rękodzieło
Katalog Witryn







Zobacz moją biżuterię:


Odwiedziło mnie:




Wyróżnienia blogowe



Różane inspiracje

cecily

rose

rose

rose

rose

rose

róża

róża

On line: